czwartek, 9 marca 2017

8. Uratowałeś mnie



Justin Bieber Pov



Minęło zaledwie kilka minut jazdy, kiedy zauważyłem, że Charlie zostawiła swój telefon na bagażniku mojego roweru. Uśmiechnąłem się i wróciłem wzrokiem na drogę, ciesząc się, że mam wymówkę, aby zobaczyć ją znowu. Pedałowałem powoli, ciesząc się miękką letnią bryzą. Powoli skręciłem w jej ulicę, szczerząc się do siebie.

Jej mały domek stał na końcu ulicy, nieskazitelny i lśnił w promieniach słońca, gdy wjeżdżałem na podjazd. Kopnąłem w dół nóżkę od roweru, chwyciłem jej telefon i podszedłem do drzwi. Chciałem zadzwonić, ale zauważyłem, że drzwi były już lekko uchylone. Po cichu pchnąłem je i wszedłem do jej domu, natychmiast usłyszałem przed sobą ciężki oddech. Szczęka opadła mi w dół, kiedy spojrzałem na podłogę, Charlie leżała tam nieprzytomna, a z jej nosa sączyła się krew. Jej ojciec stał nad nią wkurzony.

sobota, 28 stycznia 2017

7. Zasługuję na coś lepszego





Cztery godziny, trzy lody i kilka paczek chipsów później, krzyczałam na konsole do gier.

-CHOLERA ŻARTUJESZ SOBIE, WYCELOWAŁAM CI PROSTO W TWARZ !!.

-Miałam słuchawki na uszach i patrzyłam uważnie na ekran, podobnie jak Justin.

-Ludzie zaczęli krzyczeć w grze, a ja nie miałam pojęcia dlaczego.

-Dobra nieważne, będę sobie stać w rogu, i nic nie będę robić, dopóki nikt mnie nie zabije.

Położyłam pada na stół i sięgnęłam po chipsa do paczki.

Justin zaśmiał się, spojrzałam na niego z grymasem na twarzy, cały czas jedząc chipsy. Ponownie wzięłam swój dżojstik, zanim wróg pojawił się przede mną.

-O cholera!. -Krzyknęłam, naciskając przypadkowe guziki.

Rzuciłam pada na ziemię, umarłam dzisiejszego dnia z trzydzieści razy.

-Skończyłam. -Powiedziałam, siedząc wygodnie, zdejmując słuchawkowi, gdy Justin przerwał grę, śmieje się ze mnie.

-Chyba nie jesteś taka dobra jak myślałaś, eh?. -Spojrzał w moim kierunku, wstał i podszedł do konsoli.

Skrzyżowałam ręce na piersiach, kiedy usiadł obok mnie.

-Daj spokój Charlie. Nie było tak źle. Pociągnął mnie za ramię, próbując odciągnąć moje skrzyżowane ręce.

-Phii. -Odwróciłam się, jęcząc z frustracją.

Westchnął, biorąc mnie za ramiona i obracając mnie naprzeciwko siebie.

-Byłaś dobra. -Uśmiechnął się do mnie, jego oczy błyszczały w słabo oświetlonym pokoju.

Przewróciłam oczami, walcząc z uśmiechem, kiedy przyciągnął mnie bliżej swojego ciepłego ciała.

Kiedy zobaczył, że nadal siedzę naburmuszona, uśmiechnął się do mnie i zrobił zeza, zawsze mnie tym rozweselał.

Zaśmiałam się.

-Dzięki Biebs. -Przytuliła go mocno i nie chciałam go puścić.

-Nie ma problemu. Powiedział cicho, głaszcząc mnie po plecach, zanim się odsunął.

-Musisz już wracać do domu. -Powiedział, a mój humor od razu się zepsuł.

Westchnęłam, wiedząc, że muszę.

-W porządku.


Wstałem, strzepałam niewidzialny kurz z moich spodenek i spojrzałam w lustro, aby trochę poprawić włosy.

Wspięłam się po schodach na piętro i podniosłam torbę pełną rzeczy.

Kilka minut później, siedziałam już na tyle roweru Justina. Kiedy Justin się rozpędził, poczułam na swojej skórze letni, ciepły wiatr, kocham to uczucie, aż zaczęłam się uśmiechać.

Zachichotałam, kiedy podjechaliśmy na mój podjazdu. Zeskoczyłam z roweru i pocałowałam Justina w czoło, zanim podeszłam do drzwi.

Kiedy się odwróciłam Justin był już na końcu ulicy, cicho nacisnęłam dłonią na klamkę i udałam się na palcach do środka mojego domu.

Dyskretnie przeszłam przez korytarz do schodów, zanim usłyszałam surowy głos mojego ojca. Sprawił, że się wzdrygnęłam.

-Gdzie masz zamiar iść, młoda damo?. -Spojrzałam na niego, opadłam na kanapie obok niego, gdzie leżały już trzy puste butelki po piwie.

Westchnąłem, łzy już tworzyły się w moich oczach.

-Gdzie jest mama?. -Spytałem z nadzieją, że odpowiedzią nie będzie śmierć.

-Nie ma jej tutaj. Wyszła już do pracy. -Wstał i chwiejnym krokiem podszedł do mnie.

Przełknęłam ślinę i cofnął się nieco do tyłu.

-Gdzie byłaś ostatniej nocy? Czy myślisz sobie, że możesz po prostu wychodzić od tak ?! Jesteś nieposłuszna i nie masz szacunku! Jesteś uziemiona!. -Przewróciłam oczami, drwiąc z niego.

-Myślisz, że jak mnie uziemisz, to zrobi mi to jakąś różnice?. -Krzyknęłam, kładąc torbę na podłodze.

Zanim spojrzałam w górę, jego pięść uderzyłam mnie w szczękę, a ja impetem upadłam na podłogę. Moje usta zaczęły krwawić, a mój własny ojciec stał nade mną, grożąc mi.

Przełknęłam ślinę, powstrzymując łzy.

-Jestem silniejsza niż to wszystko. Zasługuje na coś lepszego niż to. -Pomyślałam, kiedy chciałam wstać, ale ojciec popchnął mnie mocno za ramiona.

Poczułam natychmiastowy ból, który przeszedł w dół mojego prawego ramienia. Krzyknęłam, ale mój ojciec zakrył dłonią moje usta, następnie kopnął mnie kilka razy w brzuch. Czułam się, tak jakbym nie mogła oddychać. Cały pokój wirował. -Będziesz żałować wszystkiego. -Powiedział 
ze złością, uderzając mnie ostatni raz, zanim całkowicie odpłynęłam.




                                        
Opowiadanie również znajduje się na Wattpad  


ZAPRASZAM NA 

 
 Miło byłoby jeśli zostawilibyście komentarz 👐😘

LADY SHADOWS

wtorek, 3 stycznia 2017

6. Leniuchowanie




Obudziłam się, ogarnięta strachem i bólem w klatce piersiowej. Złapałam oddech, kiedy Justin przetarł swoje oczy i uświadomił sobie jaka byłam przerażona. Złapał mnie i owinął ręce wokół mojego ciała, aż przeszedł po mnie dreszcz.


Uciszał mnie, zanim w końcu się uspokoiłam.  

-To był tylko sen, Char. Uspokój się. -Odgarnął włosy z mojej  twarzy i uśmiechnął się do mnie, niemal śmiejąc się. Uderzyłam go w ramię.

 
-Justin! To nie jest śmieszne, byłam naprawdę przerażona!. -Znów się zaśmiał.  

-Przepraszam. -Zachichotał ponownie. Westchnęłam z uśmiechem.  

 -Nienawidzę cię. Spojrzał na mnie poważnie, aż w końcu się poddałam i w końcu go przytuliłam.

-Pieprzyć ciebie i twoją dziecinną słodką twarz. -Zaśmiałam się w jego pierś, zanim zorientowałam się, że na dworze jest już jasno. Wstałam i wyszłam z namiotu. 

-Wstawaj leniwcu, jedziemy do centrum handlowego. -Jęknął wstając i wyszedł z namiotu. Przeciągnął się i ziewnął, mrużąc oczy przed słońcem. 

-Musimy?. Chcę dzisiaj po prostu leniuchować.
Westchnęłam, biorąc go za rękę i ciągnąc go do domu.  

-Myślę, że możemy zostać. I tak jestem trochę zmęczona . -Uśmiechnęłam się i usiadłam, na wyspie kuchennej. 

Patrzyłam jak przygotowuje masę naleśnikową, a potem jak je smaży.
Justin spoglądał na mnie kilka razy, podczas przygotowywania jedzenia, tylko po to żeby zobaczyć, jak gapię sięi uśmiecham na jego umiejętności kucharskie. Właśnie w takich momentach czułam się dobrze.

Uśmiechnęłam się szeroko, gdy postawił talerz naleśników przede mną. Podniosłam widelec i zaczął wpychać je sobie do buzi. Byłam taka głodna. Justin zaśmiał się przez to, że zjadłam trzy naleśniki w zaledwie 5 minut, może i mniej.

Po zjedzeniu śniadania, zeszliśmy do piwnicy i usiedliśmy na kanapie.

-Chcę zagrać w COD. -Uśmiechnął się szeroko.

-Nie ma mowy, Char. Jesteś beznadziejna w COD. -Zaśmiał się, gdy podszedł do Xboxa. -Wybierz inną.-Powiedział, kucając obok konsoli i patrząc na pudło z grami, zanim ponownie spojrzał się na mnie.

-Nie, COD! Proszę?. -Pokazałam mu najlepszą minę szczeniaczka jaka potrafiłam zrobić.
Spojrzał na mnie, zagryzając wargę, starając nie poddać się. W końcu westchnął z frustracji.

-Dobrze. -Jęknął. Zachichotałam, klasnęłam w dłonie i zaczęłam grę.



BEAUTIFUL DISASTER








 Miło byłoby jeśli zostawilibyście komentarz 👐😘

LADY SHADOWS

sobota, 24 grudnia 2016

5. Biwak





Opadłam na jego miękkie i przytulne łózko, zrobiłam się od razu senna.  Justin usiadł na krawędzi łóżka i przyglądał się mi uważnie. Kręcił się w miejscu, aż w końcu usiadł na środku łóżka.

-Co?. -Zaśmiałam się, ale on cały czas siedział poważnie. 

Byłam zdezorientowana, kiedy nie zaśmiał się ze mną, ani nie uśmiechnął.
-Czy teraz powiesz mi co się stało?. -Jego oczy spotkały moje, a ręką pocierał moje kolano.
Spojrzałam w dół, a łzy spłynęły po moich polikach.
-Powiem ci.... za jakiś czas. Naprawdę nie chcę teraz o tym rozmawiać. -Pociągnęłam nosem. 
-Nie ufasz mi?. -Powiedział cicho łamiącym głosem. Mogłam stwierdzić, że był zdenerwowany. 
-Nie!. -Krzyknęłam, ale zaraz wyciszyłam głos. 
-Ufam ci całkowicie. Na razie nie czuję się komfortowo, żeby o tym rozmawiać.
Justin przytulił mnie i pocałował w czoło. 

wtorek, 20 grudnia 2016

4. Maleńki Justy

♫♪♬ Ed Sheeran



Justin po kilku minutach wrócił do pokoju z chipsami, czekoladą, cukierkami i ciasteczkami. Położył to wszystko na stoliku. Widząc te wszystkie pyszności, rzuciłam się na nie szybko, kładąc ciężar ciała na lewą nogę, tak by nie stanąć na obolałą jeszcze stopę.

-Ooo, mój Boże, jesteś najlepszy, Justin!. -Powiedziałam, rozrywając paczkę Doritos, wpychając je do buzi.

Wzięłam paczkę ze stołu i usiadłam obok Justina gotowa, aby obejrzeć film.  
-Czekaj. Czy twoja mama jest w domu? Nie chcę, żebyśmy ją obudzili. -Szepnęłam, patrząc w kierunku schodów. 
-Nie ma. -Powiedział. -Jest w podróży służbowej. -Uśmiechnął się do mnie, a mój wzrok wrócił do jego oczu. 
-Aaaa. W porządku. -Uśmiechnęłam się, gdy Justin nacisnął guzik by włączyć film.